Aktualności

GAZETA WYBORCZA O WERTEPIE W ORLI

W internetowym wydaniu gazety wyborczej w dniu 3 sierpnia 2013 r. ukazał się artykuł Pani Moniki Żmijewskiej, dotyczący Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego WERTEP, który w dniu 2.08.2013 r. odbył się w Orli. Artykuł przedstawiamy poniżej.

"W Orli pobili się kucharze. Był też romans w powietrzu

Pod posterunkiem policji wybuchła wielka bitwa na garnki i ziemniaki, przed synagogą z wielkiego dźwigu na linie zjeżdżało dwoje zakochanych, a w samej synagodze tuż przed północą działy się jeszcze inne dziwy: zręczne dłonie z piasku wyczarowywały postacie rabinów i innych dawnych żydowskich sąsiadów... Niesamowite historie mieszkańcom Orli zafundował w piątek Wertep - objazdowy festiwal teatralny. W sobotę Wertep dojechał do Białowieży, w niedzielę odwiedza Hajnówkę

Ci, co jeszcze na Wertep nie dotarli, powinni się wybrać niezwłocznie. W ten weekend dobiega końca tegoroczna edycja festiwalu (w poprzedni weekend Wertep odwiedził Michałowo, Narewkę i Czeremchę). To ostatni moment na skorzystanie ze świetnego prezentu, jaki organizatorzy Wertepu od kilku lat wiozą mieszkańcom przygranicznych miejscowości, z czego skrzętnie korzystają też turyści. Wertep to świetna impreza dla całej rodziny, plenerowa, darmowa. Z klimatem, nie do przecenienia. Przede wszystkim zaś dająca okazję do obejrzenia teatru, którego na co dzień w tych osadach brak. W programie - intrygujące historie polskich i zagranicznych kompanii, m.in. z Norwegii, Białorusi, Czech, Włoch, Francji i Polski. Spektakle od południa odbywają się średnio, co godzina - dla dzieci i dorosłych. W centralnym punkcie miejscowości aktorzy instalują namioty do spektakli, grają też niekiedy w miejscowej świetlicy lub wprost na trawie, w piknikowej atmosferze. Jak wspaniale publika w różnym wieku reaguje na atrakcje Wertepu, można było zobaczyć np. w Orli.

Cóż tam się działo popołudniem!

Na łączce obok budynku, gdzie pospołu obok siebie rezyduje policja i miejscowy ośrodek kultury, stanął wielki namiot. A w nim m.in. rubasznie i zabawnie swoją wersję przygód Don Kichota opowiadał Adam Walny - tym razem za pomocą prościutkich ruchomych rysuneczków. Wtedy większość publiczności znikała w namiocie, a kto się nie mieścił - wściubiał nos między płachty namiot tworzące. Ci, których los Don Kichota nie interesował, mogli zasiąść sobie na leżakach pod drzewem i korzystać z letniego błogiego popołudnia. W innej części polanki przestrzenią zarządzał teatr Delikates, który - podobnie jak w ubiegłym roku podczas Wertepu - zapraszał do wyprawy w chmury. Każdy własną chmurkę dostawał na kilkadziesiąt minut, nakładał ją na głowę, do uszu wkładał słuchawki i słuchał opowieści i rozmaitych instrukcji (zawiruj, rozłóż ramiona)... z głową w chmurach. Widok był momentami zabawny, bo krążące po trawie chmurki funkcjonowały w swoim własnym świecie.

Potem zrobiło się jeszcze zabawniej, bo pod posterunkiem policji wybuchła prawdziwa bitwa - na ziemniaki, arbuzy, kebaby. W górę leciały garnki, warząchwie, sypała się mąka, lała woda. Wszystko zaczęło się niewinnie - z nieskoordynowanej grupki wyklarowali się kucharze, którzy na oczach widzów gnietli ciasto na pizzę, kroili warzywa, tańcząc do muzyki granej na żywo przez skrzypka. Potem kuchnia zamieniła się w elegancką salę restauracyjną, w której zakochanej parze kelnerzy podawali wino, potrawki, lody. I wszystko byłoby w porządku, gdyby obok nieoczekiwanie nie zainstalował się bar kebab z "dobrą ceną" i atrakcyjnymi tancerkami reklamującymi nowy przybytek kulinarny. Rozgorzała wojna o klienta, wino z Chianti zaczęło przegrywać z colą i keczupem... Mnóstwo humoru i dobrej zabawy, taką sympatyczną plenerową bitwą zafundował widzom teatr Feta, który do Orli przywiózł odyseję gastryczną "Garkotłuki". Wszyscy bawili się świetnie - śmiechu było mnóstwo, śmiali się i młodzi, i starsi. I maluchy, które okupowały scenę, i ich babcie, które też się wybrały na przedstawienie do centrum wsi. Potem nastrój się zmienił - zrobiło się lirycznie i miłośnie... za sprawą akrobacji. Pod wspaniałą synagogę w Orli zajechał dźwig, z dźwigu spłynęła mocna materiałowa szeroka taśma i zaczął się cudowny podniebny romans - wytańczony w powietrzu. Efekt był nadzwyczajny - mrok, światła na synagogę, a przed nią, kilka metrów nad ziemią, wirowali w miłosnym uścisku akrobaci - On i Ona, tańcem w powietrzu podkreślając niuanse miłosnych emocji. Taki nieoczekiwany prezent sprawili mieszkańcom Orli aktorzy z włoskiego Circo Pitanga, którzy zagrali dzień wcześniej w Policznej, w sobotę mieli zagrać w Białowieży, ale zdecydowali się, mimo że wcześniej nie mieli tego w programie, wystąpić też w Orli. Mieszkańcy oniemieli, patrząc na podniebne ewolucje, do których synagoga stanowiła przepiękną dekorację.

A potem, kiedy już zrobiło się całkiem ciemno - ożyła i sama synagoga. To było wspaniałe, przejmujące - zważywszy że dawnych żydowskich mieszkańców już w Orli nie ma, a synagoga na co dzień jest zamknięta - wydarzenie. Widzowie wypełnili świątynię szczelnie, na wielkim ekranie zaczęły pojawiać się sylwetki rabinów, kupców, żydowskich menor (wyczarowywanych na żywo i malowanych na piasku), w tle zabrzmiała pięknie zagrana muzyka... Tak intensywny teatralny wieczór zakończył w Orli Kwartet Wiejski, Wolf Niklaus i Kasia Rogowska. Ich "Rarytas" to jedno z wydarzeń, które zapada w pamięć na długo. Ale z wrażeń Wertepu ciągle jeszcze można skorzystać dziś (3.08) w Białowieży i w niedzielę (4.08) w Hajnówce. Wiele spektakli jest nowych, wiele się powtarza - warto sprawdzić repertuar. Zabrać rodzinę, piknikowy kosz, koc i jechać koniecznie. Zaprasza Stowarzyszenie "Pocztówka" pod wodzą niezmordowanych Dariusza Skibińskiego i Agaty Rychcik-Skibińskiej."

Galeria zdjęć









Created by raptorf22